A może jednak uważacie, że zasady Was nie dotyczą?
Nawet te proste, oczywiste, wynikające ze „znajomosci natury ludzkiej” jak mówił mój ulubiony bohater Herkules Poirot. Mechanizmy czy reguły (jak zwał, tak zwał) znane, opisane i przerobione przez miliony przypadków jak świat długi i szeroki, ale my? Dla nas? W naszym domu? Nieeeeee
Tak, niestety niektórzy z nas są przekonani o swojej wyjątkowości i być może dlatego nie sięgają po konkretną wiedzę. Naukowcy badali, zgłębiali, opisywali i znowu pogłębiali i znowu opisywali, ale – „my jesteśmy inni”.
W sumie, to tak. Każdy człowiek jest wyjątkowy, ale nasze zachowania i wynikające z nich konsekwencje, bardzo dobrze można opisać, zbadać i nawet przepracować, czyli zmienić.
„Oj tam, książka książką, a życie życiem. Mój mąż jest inny, nasz przypadek jest szczególny, moi rodzice tacy nie są, u mnie to się nie sprawdza.”
Bywa niestety tak, że czujemy się lepsi, i co jakiś tam mądrala może nam pomóc.
Czasem jesteśmy też leniwi. Wolimy ponarzekać na forum dla żon lub pójść z kumplem na piwo, niż poszukać rozwiązań czy zastanowić się nad tym, o co właściwie nam chodzi i co się tak naprawdę pod tym naszym dachem dzieje.
Czasem to jest też strach, że jak zaczniemy grzebać, szukać i dopytywać, to znajdziemy się gdzieś, dokąd nie planowaliśmy się udać. A może, jak ruszymy to śmierdzące „coś”, wyrwie się nam ono spod kontroli. Bo przecież teraz jakoś żyjemy, a gdy zaczniemy drążyć, to posypie się ten budowany latami domek z kart. Może lepiej przeczekać, lepiej się nie wychylać. Samo minie. Nie przesadzajmy.
I tkwimy w sytuacji, która nam nie daje szczęścia, po prostu nas męczy lub co gorsza, ciągnie w dół i oddala od siebie – dniami, miesiącami i latami.
STOP!
Dlaczego nie sięgamy po narzędzia, które są obok nas? Jedna śrubka się poluzowała, dokręcam. Koniec tematu. Nie dokręcę – za miesiąc rozwali się cała konstrukcja.
Trzeba dbać o nasze silniki. Najlepiej reagować od razu, gdy zapali się żółta lampka. Gdy uwiera kamień w lewym bucie, gdy pojawi się pierwszy cień dyskomfortu, a nie dopiero wtedy, gdy przywali nas lawina z Giewontu.
Co o tym sądzicie?

