Kochani, wakacje za pasem, mam małą radę☀️
Zauważyłam, że za często wpadamy w pewną pułapkę. Jak zwykle rzecz sama w sobie nie jest zła, ale pokażę Wam szybko, o co mi chodzi.
💛Mówimy o nich „otwarci ludzie”, „dusze towarzystwa”, „oni prowadzą otwarty dom” itd. Zawsze w grupie, zawsze z przyjaciółmi; wieczory z Kowalskimi, wakacje w pięć rodzin. Na rowery z tymi, na obiad z tamtymi. Na spływ ze szkoły syna, a niedzielne obiady tylko u cioci na wsi.
💛Co w tym złego? Pozornie nic. Ale widziałam już wiele razy, że za taką aktywnością ukrywa się często nieumiejętność lub niechęć do bycia we dwoje. Może obawa, że gdy zostaniemy sami, nie będziemy mieli o czym rozmawiać. Jak nie wyjedziemy z setką przyjaciół, będziemy musieli na siebie patrzeć. Będziemy musieli wrócić do nierozwiązanych problemów, dokończyć wyjaśnianie trudnych spraw. Będziemy na siebie skazani.
💛Warto uczyć się bycia razem i spokojnego rozmawiania. Może choć tydzień wakacji zaplanować tak, by móc spędzić je, trzymając się za ręce. Mieć możliwość rozmowy i romantycznie noc ze sobą przeżyć. O co niewątpliwie trudno na miesięcznym spływie kajakowym dla rodzin okręgu poznańskiego. W namiotach!
💛Wakacje, czas wolny, wieczory też mają WAM pomagać. Dobrze jest zachować zdrowy balans między otwarciem towarzyskim a intymnością. Między budowaniem czy dbaniem o waszą relację a aktywnością społeczną.
💛Może podświadomie w to uciekamy. A może mąż nas wkurza, bo już nie mamy o czym rozmawiać. A może z żoną jest nudno, bo tylko na telefonie wisi.
💛Zachęcam, by sobie to uświadomić i… spróbować jeszcze raz. W kalendarzu na najbliższy miesiąc, w planach na wakacje, uwzględnić to, co pomoże wam być bliżej.
💛 Może warto się nad tym zastanowić. A potem coś zmienić?
Dacie radę☀️ przecież się kochacie!