SKĄD SIĘ BIERZE CZAS
Hej kochani, obiecałam praktyczne porady „jak znaleźć czas na rozmowę”. Proszę bardzo. Służę uprzejmie.
Po pierwsze, czasu nie ma nikt. Kogo nie zapytasz, wszyscy jesteśmy zalatani, zajęci, ciągle w biegu i wykończeni. Zawsze jest coś, co musimy zrobić. I pewnie tego nie zmienimy, ale ja zachęcam do włączenia na chwilę trybu STOP, po to, by zastanowić się, o co nam w życiu chodzi.
Proponuję przeznaczyć choć pięć minut każdego dnia, by skupić się i pomyśleć, czego tak na serio pragnę, potrzebuję, a przede wszystkim – co wybieram.
Jedni nazywają to praktyką uważności, inni medytacją, jeszcze inni modlitwą, kolejni rytuałem wdzięczności, obojętnie. Ważne, by WIEDZIEĆ. By sobie uświadomić, czego chcę i co wybieram. A potem.. a potem podwinąć rękawy i zacząć to robić. Krok za krokiem. Codziennie. Regularnie i stale. Jak oddychanie, jak odżywianie, jak sen.
Dla Was i dla mnie miłość, małżeństwo, rodzina i dom, do którego chce się wracać, jest priorytetem. Stoi wysoko w hierarchii naszych wartości. I skoro tak, to podejmujemy decyzję, by o tę miłość dbać. By tę rodzinę, szczęśliwą na dodatek, razem tworzyć. By ten dom, do którego chce się wracać, spokojnie i wytrwale budować.
Dlaczego o tym mówię? Bo decyzja i świadomość celu, jest podstawowym warunkiem jego osiągnięcia. Wiecie, że to mój konik i że będę do znudzenia powtarzać, że nic się samo nie zrobi. Tak, nic! Dobre małżeństwo też nie.
„Regularna rozmowa z małżonkiem” brzmi sztucznie i zalatuje kompletnie nieromantycznym zadaniem do wykonania, prawda?
Kochani, czas najwyższy przestać myśleć, że miłość to niekontrolowany, spontaniczny poryw uczuć i że co zaplanowane, to sztuczne, a przez to nic nie warte.
Miłość nie spada z nieba. Nie jest też atakiem nagłej gorączki i spontanicznym trzepotem czegokolwiek w naszych trzewiach.
MIŁOŚĆ WYRAŻA SIĘ I REALIZUJE W CODZIENNOŚCI. W KONKRECIE DNIA I NOCY. A POTEM KOLEJNEGO DNIA I KOLEJNEJ NOCY. I tak, niestety albo na szczęście, aż do końca naszych dni 😊
Miłość prawdziwa – jest. Jest w codzienności, w słowach, w gestach. Jest w postawie. Jest w naszym życiu albo nie ma jej wcale. Jednym z jej przejawów jest rozmawianie ze sobą. Nie tylko wymienianie komunikatów typu: „zrób, zawieź, kup, daj, chodź, pokaż”, jak w dobrze działającej firmie. Dziś szukamy praktycznych sposobów na czas ze sobą, bo czas spędzony razem buduje miłość. Buduje więź. Jest elementem koniecznym, by nasz cel – szczęśliwy dom – realizować.
Ktoś mądry powiedział, że zawsze znajdziemy czas na to, na czym nam zależy. I tu jest chyba pies pogrzebany. Zależy nam?
Po pierwsze PLANUJEMY.
Tak, to jest bardzo romantyczne. Najważniejsze rzeczy wpisujemy w kalendarz. Spotkanie z prezesem i spotkanie z żoną. Wyjście raz w miesiącu. Zarezerwowane w kalendarzu na rok z góry, wtedy nic nam tego nie zabierze.
Uwaga – niezbędne minimum: ustalamy w ciągu tygodnia jeden dzień na rozmowę. Nie na film i wino. Nie na serial i popcorn. Nie na wspólne wyjście z przyjaciółmi, czy z koleżanką na kawę. To jest inna kategoria. Choć jeden dzień w tygodniu z zarezerwowanym czasem dla nas. To nie muszą być miliony minut, ale choć 20 już tak. Jeden wieczór, albo poranek gdy dzieci jeszcze śpią, ukradzione popołudnie w trakcie zakupów; wspólna kawa, gdy dzieci odrabiają lekcje; „prawienoc”, gdy już śpią. Wybór należy do Was. Ważne, żeby coś wymyślić, zaplanować i nie odpuszczać.
Naszym patentem przy młodszych dzieciach były podróże autem. Towarzystwo padało, a my gadaliśmy do utraty tchu. Przy maluchach bardzo pomaga regularność układania dzieci do snu. Opłaca się i dzieciom, i rodzicom. Polecam bardzo.
Po drugie, powtórzę się chętnie, żeby nikt nie mówił, że nie słyszał – MOŻLIWIE CZĘSTE WSPÓLNE ZASYPIANIE.
„Idziemy już”? Wyłączamy komputery, seriale, prasowanie, sprawdziany i cokolwiek, co zawsze wydaje się ważniejsze. Odkładamy i staramy się „w miarę razem” podążyć w stronę sypialni. Można już gadać kąpiąc się, myjąc zęby, szykując się do snu. Można gadać leżąc w łóżku. Ale na pewno nie można gadać, gdy jedno z nas przychodzi do łóżka w głębokiej nocy. Wiem, że to czasem wymaga hartu ducha, a czasem jest po prostu niemożliwe. Ale myślmy o tym, starajmy się i próbujmy od nowa za każdym razem, gdy ten nasz przysłowiowy komputer nas wciągnie.
– Niektórzy wykorzystują czas, jadąc długo w aucie i dzwoniąc do siebie nawzajem. Bardzo dobrze. Lepsze to niż nic. Czasem, tylko wtedy nikt nam nie przeszkadza.
– Wspólne gotowanie, obowiązki, coś, co trzeba zrobić można, a nawet należy, wykorzystać na bycie razem i na opowieści o tym, co nam w duszy gra.
– Mąż musi wyskoczyć na pocztę, żona po córkę z baletu, zróbcie coś szalonego i jedźcie razem. Nawet w kapciach i w fartuchu. Pół godziny rozmowy do przodu.
A gdy już kompletnie NIC się nie uda znaleźć, by pogadać ze sobą – trudno, TRZEBA Z CZEGOŚ ZREZYGNOWAĆ. Przemyśleć plany i zadania pod kątem priorytetów. Tego, co ważne, co sobie w tym „pięciominutowym” zamyśleniu postanowiłem.
Skoro chcę mieć dobrą relację z żoną czy mężem, zrezygnuję z jednej godziny siłowni, by wypić razem kawę, nie pójdę z koleżanką do galerii po pracy, nie pójdziemy na obiad do cioci, nie obejrzę tego meczu, nie zobaczę ulubionego odcinka serialu lub nie zagram w grę, choć ona mnie tak odpręża po pracy – przeznaczę ten czas dla NAS.
Może poćwiczymy, pobiegamy, pójdziemy na spacer razem. Najpierw pogadamy, a serial obejrzymy jutro, kupimy pizzę i zjemy sami, a do cioci pójdziemy tylko na kawę, pogram 10 minut, a nie godzinę jak zwykle? Wiecie, dlaczego to takie ważne? Bo przestaje nam się chcieć.
„Co ja mam mu powiedzieć? O czym mam z nią rozmawiać? Bo już zapomniałam, co mu właściwie chciałam opowiedzieć. Bo już mi przeszło, już się wygadałam koledze w pracy. Już pograłem trochę i się wyluzowałem. Już nie chce mi się. Już nie… i lata płyną. A my się oddalamy. Chociaż prawdopodobnie wcale tego nie chcemy…
Rozmawiajmy ze sobą! Chcecie złotej rady? Proszę. Oto ona: Rozmawiajmy! Walczmy o to! Bo gdy jesteśmy ze sobą blisko, to chce się żyć! Bo się lubimy! Bo wszystko, co dobre w życiu zaczyna się i kończy na rozmowie. To jest pozornie proste. Pozornie łatwe. Ale proste rozwiązania są najlepsze!
Trzymam za was kciuki.
Dajcie znać, jak Wam idzie.
Zadanie domowe:
Pogadajcie i powiedzcie sobie o trzech rzeczach, które w sobie lubicie.
Tylko trzech albo aż trzech.
A potem opowiedzcie sobie jeszcze – dlaczego. 😊
Powodzenia
Wasza Kasia
P.S. Zapomniałabym! O naszego ulubionego chomika też dbamy regularnie, a nie wtedy, gdy nas przypływ tkliwości ogarnie. Bez jedzenia, wody i czyszczenia klatki, nasz pupil zdechnie. Plan „jak troszczyć się o chomika” jest wyrazem naszej troski i przywiązania do niego. Tak, czy nie? A o żonę czy męża, to tak jakoś spontanicznie chcemy zadbać. Jak nas fala uczuć ogarnie. Zabraniam! Bez planu, ani rusz!
Mrugam do Was. Paaaa!

