Kochani, dobrze, że tu jesteście. Chciałabym pisać do Was tak, jakbym do Was mówiła. Mogę?

Tak jest wygodniej, wyobrażam sobie Was i po prostu mówię, bo bardzo chcę dobrze wytłumaczyć, o co mi chodzi.

ŻÓŁTE ZASADY – Szczerze mówiąc, nazwałam je tak, żeby było ładnie (i do nazwiska pasowało), ale uwierzcie mi, to nie jest nic, czego byście nie wiedzieli. Zbieram po prostu w całość to, o czym wszyscy wiedzą, a mało kto stosuje. Albo może i stosuje, ale po jakimś czasie się zniechęca lub zapomina. Bo ile można, na przykład: żonie przysłowiowe kwiaty kupować albo mężowi kanapki do pracy pakować w różowy papier w serduszka, jak radzą w poradnikach. Z nami, ludźmi już tak jest, że musimy do ważnych rzeczy wracać. O ważne rzeczy dbać i ciągle je sobie przypominać. Tacy jesteśmy. 

Mieszkam w Niemczech, a jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że moja ulubiona sąsiadka, Niemka, w kompletnie innej sytuacji życiowej, ma dokładnie takie same problemy, wątpliwości i sprawy małżeńskie do ogarnięcia, jak ja. Kiedy piłyśmy kolejną kawę, zorientowałyśmy się, że ludzie w rodzinach na całym świecie mają te same pragnienia, związane z tym trudności i toczą bardzo podobne zmagania. Różnimy się oczywiście paroma rzeczami, ale w istocie chodzi nam wszystkim o to samo. Naszym przyjaciołom z Boliwii, z Chorwacji i znajomej rodzinie z Turcji, tej, która mieszka w bloku koło przystanku i polsko-tunezyjskiemu małżeństwu z dalekiej Sycylii również. Próba utrzymania dobrej relacji z mężem, układy z rodzicami, dzieci a mąż, mąż a praca, kariera żony, podział obowiązków, codzienne wybory, sposób postępowania w sytuacji konfliktowej, wyjazdy razem, czy osobno, tęsknota za bliskością, a nawet kolacja na zimno, czy na ciepło i wyciąganie ze zmywarki – to sprawy najwyższej wagi w ich i moim życiu. Tak….

ZDEJMIJ RÓŻOWE OKULARY I ZAŁÓŻ TE Z ODPOWIEDNIO DOBRANYMI SZKŁAMI

Czas przestać się oszukiwać, każdemu z nas zależy na tym, by mieć szczęśliwą rodzinę. Tak, Pani w zielonym żakiecie też. Już się Pani uśmiecha. Wiem, oczywiście, że Pani praca jest bardzo ważna. Tak. I rozwój osobisty, i ambicje, i pomaganie innym, a po coś ten doktorat Pani jednak zrobiła. Jasne! Ale prawdą jest również to, że każdy na tym świecie, każdy bez wyjątku, chce być kochany. Każdy chce być przyjęty, zauważony i otoczony obecnością ludzi, którzy są w jakiś sposób JEGO. Tak po prostu jest i ja tego nie wymyśliłam. Opisali to mądrzy i mądrzejsi z każdej strony, na wszelkie sposoby. 

Kłania się kolejna oczywistość – KTO SIĘ NIE ROZWIJA, TEN SIĘ COFA. Czytam, dokształcam się w dziedzinach dotyczących relacji małżeńskich. 

Mimo całego rozwoju i postępu, my, ludzie, nadal stawiamy szczęśliwą rodzinę na szczycie naszej hierarchii wartości. To z braku miłości, czyli z braku poczucia bezpieczeństwa, przynależności i celu, czy wręcz sensu życia, wynikają wszystkie nasze problemy. Albo ich większość. 

No i mamy kolejną żółtą zasadę – KAŻDY CHCE BYĆ KOCHANY, NAWET GDY O TYM NIE MÓWI, A NAWET ROBI WSZYSTKO, BY TO UNIEMOŻLIWIĆ.

Chcemy mieć dom, ale niekoniecznie w znaczeniu miejsca. Chcemy człowieka, ludzi, którzy będą nasi. Chcemy mieć rodzinę. Szczęśliwą na dokładkę. Chcemy bardzo. No i co? Kochani moi, żałuję, ale często na chceniu się kończy! Tak, chcenie, wielkie pragnienie, a nawet żarliwa modlitwa o to do Siły Wyższej, jakkolwiek ją rozumiemy, to za mało. Powiem przewrotnie, chcieć to dużo, a jednak za mało. Chcieć, bez konkretnego działania, by to pragnienie zrealizować, to za mało.

CHCIEĆ – I DO TEGO DZIAŁAĆ – TO MÓC! Tu mamy kolejną żółtą i oczywistą zasadę.

Szczęśliwy dom, szczęśliwa rodzina, dobre małżeństwo tworzymy życiem, żyjąc. Miłość wyraża się i realizuje w codzienności. W konkrecie dnia, nocy i kolejnego dnia, kolejnej nocy. Miłość nie spada z nieba. Szkoda, ale nawet najpiękniejszy ślub, wesele, na które zarabialiście w Anglii przez 5 lat, nie zagwarantują Wam trwałego i fajnego życia razem. Tak to może być tylko w bajkach. Ujrzał, pokochał, pokonał smoka, wsadził na koń, weselisko król wyprawił i żyli długo, i szczęśliwie. THE END. Dla nas – ślub to dopiero początek, bajka się zaczyna. Do happy endu trzeba się jeszcze nieźle napracować. 

Bo jak mówi kolejna żółta zasada BEZ WYSIŁKU NIE MA NIC

Tak! Wysiłek, praca, wytrwałość, uważność, staranie, inicjatywa i jeszcze raz wysiłek – to są niezbędne elementy miłości. Że mało romantycznie? Precz z romantyzmem, z którego nic nie wynika w praktyce! Romantyczna miłość to miłość konkretna, codzienna, stała, wytrwała i spodziewana. Jak puls. Jak oddech. Inaczej nie będzie nic, nie będzie ciepłego domu, do którego chce się wracać. Jeśli oboje nie będziecie się starać, dbać o siebie nawzajem, walczyć o siebie, wybierać się na nowo i dla siebie rozwijać, to nie będzie dobrze. A do tego trzeba to robić stale, codziennie, „bis Ewigkeit” – jak mówią Niemcy. Na wieki, do końca. Przecież się nie poddamy bez walki!

A pamiętasz, jak się pierwszy raz pocałowaliście? Pamiętasz pierwsze rozmowy do białego rana? Pamiętasz to uczucie, że nikt Cię nigdy tak nie rozumiał, że tylko on, tylko z nią. A ile przeciwności pokonałeś, by z nią być? Co musiałaś przejść, by wyjść za mąż za tego przystojniaka? Pamiętasz? A Wasza pierwsza sypialnia, pierwsze wakacje? A urodzenie dzieci?

Powiem Ci teraz coś ważnego. Ta osoba, o którą walczyłeś i którą wybrałeś, ta na widok której miałeś dreszcze, a dotyk jego dłoni powodował nagłe fale gorąca – ta osoba jest obok Ciebie. To Twoja żona. To Twój mąż. To ją, to jego wybrałaś. Świadomie i w pełni władz umysłowych. Chciałeś jej, a Ty chciałaś jego. I nie ważne, co się pozmieniało. Przypomnij sobie dlaczego to zrobiłeś. I Ty też, kochana, dlaczego go wybrałaś? Przypomnij sobie dlaczego powiedziałaś TAK. Przypomnij sobie. 

Jest do czego wracać, prawda? Bo to, co między Wami było, trzeba może trochę odkurzyć, ale to w Was jest. Szkoda, żeby się zmarnowało. 

Pomogę Wam. Znam wiele małżeństw, które w ostatniej chwili zawróciło, zanim wpadli w przepaść. Wy też możecie to zrobić. A jak będzie trzeba, pokażę, że warto korzystać z pomocy tych, którzy latami uczyli się, w jaki sposób jeszcze gorsze węzły międzyludzkie rozplątywać. Ważne, aby wrócić do początku. Do początkowego zachwytu i do początkowego „chcę”. Jeżeli nadal chcę, nie rezygnuję, lecz konkretnie działam, to dużo mogę. 

Kolejna zasada – NIE ŚNIJ O MIŁOŚCI, ZAJMIJ SIĘ TĄ, KTÓRĄ SOBIE WYBRAŁEŚ.

Moi drodzy, tutaj zakończę na chwilę. Nie chcę wszystkiego powiedzieć Wam za pierwszym razem, bo nie byłoby po co znowu się spotykać. 

Zostańcie ze mną, to pogadamy dalej. To dopiero początek.

 

Do usłyszenia,

Kasia